niedziela, 4 maja 2014

Gdy nic mi się nie chce...

... a ostatnio coraz częściej nie chce mi się robić nic, wyciągam pudełko po mydełkach, w którym ukryte mam heksagony. Jest ich coraz więcej, od ponad dwóch lat dokładam do pudełeczka nowe. Maleńkie, jeden bok ma 1,5 cm długości, robione w całości z niedużych skrawków, które zostają mi z mojego szycia. Wiecie, o co chodzi, nawet najmniejszy kawałek materiału nie powinien się zmarnować;)

Sama nie wiem, co z tych maleństw powstanie. Ostatnio zaczęłam je zszywać w długie pasy. Jakimś cudem każdy pas ma szerokość mojego łóżka, ale póki co nawet nie śmiem przed sobą przyznać, że chciałabym z nich uszyć narzutę. Mowy nie ma, to praca na całe lata!



7 komentarzy:

  1. Pomalutku, pomalutku i nawet się nie obejrzysz kiedy będzie śliczna, nowa kapa.
    Strasznie pracowita duszyczka z Ciebie więc chyba kilku lat nie trzeba będzie czekać. Ja pod wpływem Twojej książki spróbuję zrobić coś patchworkowego bo tego akurat nigdy jeszcze nie robiłam.
    Pozdrawiam serdecznie. Biernasia.

    biernasia4.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja zawsze zastanawiam się co zrobić z kawałkami materiału:) Ale taka praca nie dla mnie, brak mi cierpliwości

    OdpowiedzUsuń
  3. Ślicznie wyglądają te maleństwa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak Ci się nic nie chce, to mam dla Ciebie radę: przeczytaj książkę "Powrót na Staromiejską" - mi pomogło bardzo :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że dopiero co drugą część skończyłam czytać? Po raz chyba dwudziesty. I to chyba przez to nic mi się nie chce ;)))

      Usuń
  5. Właśnie skończyłam czytać" Powrót..." . Jest kapitalna ta książka. Jest juz kolejna część?
    Przecież to nasz świat, prawda? Chcę nadal w nim przebywać:))))
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisana jest, okładka tez już jest, ale na wydanie trzeba będzie jeszcze trochę poczekać. A ja zaczynam 3 tom:)

      Usuń